Silicon Valley – dolina zadłużania całego świata

Już prawie od pięciu dekad Dolina Krzemowa jest uważana za miejsce pozyskiwania środków finansowych na startupy technologiczne. Wszystko według zasady, ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem mamy dosyć, żeby założyć firmę. Po części jest to prawdą i niektóre firmy globalne rzeczywiście skorzystały z finansowania z tego źródła, żeby wymienić tylko największego, firmę Microsoft Billa Gatesa. W rzeczywistości jednak jest to miejsce przyciągające hochsztaplerów i fantastów z całego świata, którzy liczą na duże i łatwe pieniądze, co ciekawe, dostają je, ale najczęściej przepalają bez rezultatu, nie przynosząc żadnych korzyści społeczeństwu. Dzieje się tak dlatego, że banki posiadają praktycznie nieograniczone możliwości pozyskiwania środków finansowych, opanowali sztukę kreowania pieniędzy ex nihilo, tzw. pustych pieniędzy, fiat money, a prawie nikt nie rozumie jak to się dzieje. Jeden z wielkich tego świata powiedział kiedyś, że gdyby ludzie rozumieli ideę tworzenia pieniędzy, to jeszcze przed świtem mielibyśmy rewolucję. Co prawda nie jest to nic nowego, ponieważ już od tysięcy lat każdy władca okradał swoich poddanych poprzez psucie monety, w czasach systemu bimetalicznego poprzez zaniżanie wartości kruszcu w monecie, potem poprzez denominację pieniądza papierowego i wirtualnego, wszystko według zasady, że pieniądz gorszy wypiera lepszy. W naszych czasach psucie pieniądza na dużą, przemysłową skalę rozpoczęło się wraz z utworzeniem amerykańskiego centralnego banku, tzw. Systemu Rezerwy Federalnej (ang. Federal Reserve System, w skrócie FED) w 1913 roku, kiedy prywatne banki tworząc tą instytucję narzuciły swoją hegemonię prezydentowi Woodrow Wilson i kolejnym. Od tego momentu cały świat jest zależny od działań FED, wszystkie wojny w tym okresie, a oprócz I. i II. Wojny Światowej było ich kilkadziesiąt, były prowadzone nie dla idei, a dla pieniędzy i pozyskania wpływów, również ta ostatnia wojna najbliżej naszych granic jest prowadzona dla merkantylnych celów, kosztem małych ludzi ginących za srebrniki bankierów FEDu.

Obecnie zrobiło się głośno o tej Dolinie Rozrzutności w związku z upadłością jednego z uczestników oscylatora bankowego, banku Silicon Valley Bank (SVB), według niepotwierdzonych informacji, 16. instytucja bankowa Stanów Zjednoczonych według wielkości aktywów. Była to instytucja, która zajmowała się m.in. finansowaniem startupów. Z kolei, kiedy upadało SVB, o przetrwanie walczyli Silvergate Capital Corp. i Silvergate Bank – instytucje powiązane z kryptowalutami. Pozostaje pytanie, czy jest to wypadek przy pracy i FED potrafi to jeszcze zagasić, czy też jest to początek, który wyzwoli zasadę domina. Pomimo, że jest to instytucja z drugiej dziesiątki banków USA, to jednak przyrównując ją do polskiego rynku skala jest ogromna. Mówi się o niedoborze 200 miliardów USD, co mogłoby już wywołać reakcję łańcuchową i pociągnąć w niebyt kolejne instytucje finansowe. Żeby to pojąć trzeba sobie wyobrazić, że banki działają po części podobnie jak kasy zapomogowo-pożyczkowe w zakładach pracy, jeden bank poręcza (tzw. hedge) zobowiązania drugiego. Niewypłacalność SVB musi być bardzo groźna, skoro FED natychmiast zmienił politykę QT (zacieśniania finansowego) na praktykowane przez dekadę QE (luzowania finansowego) i wpompował do systemu 300 miliardów USD, czyli 50% więcej niż niedobór SVB, tak aby stworzyć nadpłynność na rynku i uczestnicy doszli do przekonania, że nic się nie stało, business as usual. Czy to wystarczy, czas pokaże, doświadczenia roku 2008 i kolejnych potwierdziły, że FED kontroluje sytuację, ma narzędzia wpływu na całym świecie i każdy pożar potrafi zagasić. Dla bystrego obserwatora może jednak powstać przekonanie, że chyba kontrola FED nie jest stuprocentowa, zmieniła się sytuacja geopolityczna, kraje BRICS wtedy dopiero raczkowały jako organizacja mogąca się przeciwstawić hegemonii Stanów Zjednoczonych, teraz już jest coraz więcej krajów, które chcą zrezygnować z wymiany handlowej opartej na dolarze. Wcześniej każdy kraj, który tylko wyrażał taką chęć miał u siebie wojnę prowadzącą do upadku w danym momencie rządzącego, żeby tylko wymienić przykład Iraku i Libii.

Dla potwierdzenia powyższego proponuję zapoznać się z artkułem amerykańskiego geopolityka The Plan to Wreck Amercia – Plan Zniszczenia Ameryki[1], który pomimo globalnej cenzury wciąż można w całości przeczytać w Internecie, ja podam poniżej tylko kilka fragmentów w oryginale z moim tłumaczeniem.

“In America, we have an oligarch problem, and it’s much bigger than the oligarch problem that Putin faced when he became president in 2000. The entire West is now in the grips of billionaire elites who have a stranglehold on the media, the political establishment and all of our important institutions. In recent years we have seen these oligarchs expand their influence from markets, finance and trade to politics, social issues and even public health.”.

„(...) cały Zachód jest obecnie w szponach elit miliarderów, które trzymają w uścisku media, polityczny establishment i wszystkie nasze ważne instytucje. W ostatnich latach widzieliśmy, jak ci oligarchowie rozszerzają swoje wpływy z rynków, finansów i handlu na politykę, kwestie społeczne, a nawet zdrowie publiczne.”.

“In other words, are the mandated injections, the forced lockdowns, the aggressive government-implemented censorship, the dubious presidential elections, the burning of food processing plants, the derailing of trains, the attacks on the power grid, the BLM-Antifa riots, the drag queen shows for schoolchildren, the maniacal focus on gender issues, and glitzy public show-trials merely random incidents occurring spontaneously during a period of great social change or are they, in fact, evidence of a stealthily orchestrated operation conducted by agents of the state acting on behalf of their elite benefactors?”.

„Innymi słowy, czy przymusowe szczepienia, blokady, agresywna cenzura wprowadzana przez rząd, wątpliwe wybory prezydenckie, palenie zakładów przetwórstwa spożywczego, wykolejanie pociągów, ataki na sieć energetyczną, zamieszki BLM-Antifa, pokazy drag queen dla dzieci w wieku szkolnym, maniakalne skupianie się na kwestiach płci i szeroko nagłaśniane pokazowe procesy publiczne to tylko przypadkowe incydenty pojawiające się spontanicznie w okresie wielkich zmian społecznych, czy też są one w rzeczywistości dowodami potajemnie zorganizowanej operacji prowadzonej przez państwowych agentów, działających w imieniu swoich elitarnych dobroczyńców?”.

“(…) a transition away from intergovernmental decision-making towards a system of multi-stakeholder governance. In other words, by stealth, they are marginalizing a recognized model where we vote in governments who then negotiate treaties which are then ratified by our elected representatives with a model where a self-selected group of ‘stakeholders’ make decisions on our behalf.”.

„(…) przejście od międzyrządowego procesu decyzyjnego do systemu wielostronnego zarządzania. Innymi słowy, ukradkiem marginalizują uznany model, w którym głosujemy na rządy, które następnie negocjują traktaty, które następnie są ratyfikowane przez naszych wybranych przedstawicieli za pomocą modelu, w którym wybrana przez nas grupa „interesariuszy” podejmuje decyzje w naszym imieniu.”.

Podsumowaniem tego artykułu jest grafika uświadamiająca, że elity finansowe opanowały wszystkie sfery naszego życia, ekonomiczną, polityczną i militarną. Wydaje się, że jesteśmy w potrzasku bankierów, czas pokaże, czy i w jakiej kondycji przetrwamy.

Rysunek 1 Grafika z artykułu The Plan to Wreck America

Autor: dr Stanisław Gurgul


[1] https://www.unz.com/mwhitney/the-plan-to-wreck-america/ (dostęp: 17.03.2023 r.).

Jakie konsekwencje może przynieść w sprawach kredytów frankowych orzeczenie TSUE C-520/21?

Ostatni wpis stanowił omówienie problemu rozstrzygniętego w orzeczeniu TSUE w sprawie o sygnaturze C-260/18[1], w którym TSUE zalecił, żeby w przypadku uznania przez sąd krajowy określonych postanowień za klauzule abuzywne, ten unieważniał takie umowy kredytowe. Oczywiście aktualnie przeważająca część orzeczeń sądów krajowych to rozstrzygnięcia na korzyść konsumentów, jednak w perspektywie czasu należy zastanowić się także nad ewentualnymi konsekwencjami zarówno dla samych kredytobiorców, jak i dla banków oraz gospodarki. W związku z tym dzisiejszy wpis zostanie poświęcony wstępnej analizie zagadnienia, które stało się przedmiotem rozpoznania przez TSUE w sprawie o sygnaturze C-520/21.

W dniu 24 sierpnia 2021 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia złożył wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym o to, czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (dalej: dyrektywa 93/13), jak również zasady skuteczności, pewności prawa oraz proporcjonalności należy interpretować w ten sposób, że uniemożliwiają one dokonanie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z której treścią w sytuacji uznania, iż umowa kredytu zawarta między bankiem a konsumentem jest nieważna ex tunc z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, strony mogą żądać również innych świadczeń, w tym należności z tytułu tego, że m.in. bank został czasowo pozbawiony możliwości korzystania ze swoich pieniędzy, przez co utracił możliwość zainwestowania ich i osiągnięcia dzięki temu korzyści, a kredytobiorca odniósł korzyść polegającą na tym, że mógł czasowo korzystać (nieodpłatnie) z cudzych pieniędzy, w tym mógł je zainwestować i dzięki temu uzyskać korzyści. Dodatkowo należy uwzględnić, iż wartość nabywcza pieniędzy spadła na skutek upływu czasu, co oznacza realną stratę dla banku[2].

Należy zwrócić uwagę, że TSUE dotychczas nie wypowiedział się bezpośrednio co do problemu rozliczeń między stronami (bankiem a kredytobiorcą) po unieważnieniu umowy kredytowej. Podkreślić trzeba także, iż Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu nie zamknął drogi do dochodzenia dalszych roszczeń obok tych dotyczących zwrotu tego, co strony wzajemnie sobie świadczyły[3]. Sąd Najwyższy stwierdził jedynie, że TSUE nie wyłączył wprost możliwości żądania przez banki dalszych roszczeń, jak np. tych dotyczących wynagrodzeń za korzystanie z kapitału. Odmienne zdanie wyraził jednak Rzecznik Praw Obywatelskich, który stwierdził, iż możliwość dochodzenia przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału stałoby w jawnej sprzeczności z dotychczasowym dorobkiem orzeczniczym TSUE wydawanym w oparciu o tekst dyrektywy 93/13. Dotyczy to przede wszystkim elementu odstraszającego wobec przedsiębiorców, którzy utrzymywaliby w swoich umowach klauzule niedozwolone. Zatem zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, w oparciu o przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, kredytobiorca zobowiązany jest zwrócić bankowi kwotę kapitału, którą otrzymał. Natomiast bank obowiązany jest do zwrotu wszelkich wpłaconych przez kredytobiorcę rat (kapitałowych oraz odsetkowych) wraz z innymi należnościami, jak np. prowizja, opłaty czy składki ubezpieczeniowe[4].

Jak wygląda zatem dalsza perspektywa rozpatrywanego tutaj sporu? 12 października miał pierwotnie zapaść wyrok w sprawie C-520/21, która stanowi przedmiot omówienia w niniejszym wpisie. Ostatecznie jednak 2 października 2022 roku TSUE zarządził sporządzenie opinii przez Rzecznika Generalnego. Termin na wygłoszenie opinii został wyznaczony na 16 lutego 2023 r. Oczywiście uwzględniając dotychczasowy dorobek TSUE na gruncie dyrektywy 93/13 można oczekiwać kolejnego rozstrzygnięcia na korzyść konsumentów. Do takiego wniosku może prowadzić także fakt, iż w polskim prawie cywilnym nie ma przepisu regulującego obowiązek zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. Podkreślić bowiem trzeba, iż całokształt regulacji odnoszącej się do odpowiedzialności z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia nie przewiduje obowiązku zapłaty z tytułu utraconych korzyści, co jest charakterystyczne dla odpowiedzialności odszkodowawczej. Jeśli zatem TSUE w sprawie C-520/21 rozstrzygnie na korzyść konsumentów, należy spodziewać się, iż jedynym rozwiązaniem dla banków będzie masowe przystępowanie do ugód. Roszczenie o wypłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału stanowiło bowiem ostatnie skuteczne narzędzie odstraszające kredytobiorców przed ewentualną próbą unieważniania umów kredytowych. Co jednak w przypadku odmiennego rozstrzygnięcia? Trudno w tym momencie jednoznacznie przewidzieć wszelkie skutki takiego zdarzenia. Należy zatem poczekać na ogłoszenie opinii przez Rzecznika Generalnego TSUE, w oparciu o którą można starać się prognozować ewentualne kierunki rozstrzygnięcia w sprawie C-520/21.

Autor: dr Rafał Chybiński


[1] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:62018CJ0260&from=pl (dostęp: 06.02.2023 r.).

[2] Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym złożony przez Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie (Polska) w dniu 24 sierpnia 2021 r. – A.S. przeciwko Bankowi M. SA Sąd odsyłający (Sprawa C-520/21) (2022/C 64/13), https://curia.europa.eu/juris/showPdf.jsf?text=&docid=248644&pageIndex=0&doclang=pl&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=38204278 (dostęp: 06.02.2023 r.).

[3] Wyrok SN z 11.12.2019 r., V CSK 382/18, LEX nr 2771344.

[4] https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/2022-01/Stanowisko_RPO_5.1.2022.pdf (dostęp: 06.02.2023 r.).

Przyszłość kredytów frankowych

Temat genezy problemu wokół tzw. kredytów frankowych oraz różnicy między kredytami indeksowanymi oraz denominowanymi do kursu waluty innej niż waluta polska, a kredytami walutowymi został już przeanalizowany w poprzednim wpisie. Dziś warto jednak zawęzić analizowane zagadnienie i zwrócić szczególną uwagę na niektóre elementy konstrukcyjne umowy kredytu. Zgodnie z treścią art. 69 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu. Natomiast wedle treści ust. 2 przytoczonego wyżej przepisu umowa kredytu powinna być zawarta na piśmie i określać, w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu. Dochodzimy zatem do pierwszej zasadniczej kwestii spornej dotyczącej kredytów frankowych, a mianowicie wykorzystywania przez banki wewnętrznych tabel kursu walut. 

Problem ten został już jednak rozstrzygnięty w orzeczeniu TSUE o sygnaturze C-260/18. TSUE zalecił, żeby w przypadku uznania przez sąd krajowy określonych postanowień za klauzule abuzywne unieważniał takie umowy kredytowe. Uzasadnieniem takiego stanowiska TSUE może być fakt, że w jego ocenie nie można takich postanowień zastępować poprzez wykorzystanie treści zasady słuszności bądź ustalonych zwyczajów. TSUE dopuszcza wówczas jedynie stosowanie przepisów o charakterze dyspozytywnym lub przepisów mających zastosowanie w przypadku, gdy strony wyrażą na to zgodę. Ponadto, co również warto podkreślić, TSUE na kanwie treści art. 6 ust 1 dyrektywy z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (dalej: dyrektywa 93/13) stwierdził, że sąd krajowy nie może, niejako wbrew woli konsumenta, utrzymywać w mocy postanowień umownych uznanych przezeń za nieuczciwe, nawet w sytuacji, kiedy stwierdzi, że takie unieważnienie umowy kredytu będzie dla konsumenta zdecydowanie niekorzystne. W efekcie wydanego wyroku przez TSUE i dokonanej w jego treści interpretacji art. 6 ust 1 dyrektywy 93/13 sądy krajowe posiadały zatem jedynie możliwość unieważniania umów kredytów indeksowanych oraz denominowanych do kursu franka szwajcarskiego. Jak słusznie podkreślił Sąd Apelacyjny w Warszawie: „Na etapie wyrokowania, które oparte jest także na uznaniu abuzywności takich klauzul, czyli wymaga ich eliminacji z umowy, art. 6 ust. 1 powołanej dyrektywy nie pozwala na zastąpienie kursu sprzedaży z takiej tabeli banku, zastrzeżonego w umowie, żadnym innym kursem notowania CHF do złotego, w tym średnim kursem ogłaszanym przez NBP, nawet gdyby strony się na to zgadzały. (…)”

Warto jednak podkreślić istotny szczegół, że przed wydaniem cytowanego wyżej orzeczenia TSUE można było spotkać się w doktrynie z interpretacją art. 3851 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (dalej: KC), będącego efektem implementacji przywoływanej już wyżej dyrektywy 93/13, wskazującą, że obecność klauzuli waloryzacyjnej uznanej w umowie jako postanowienie uboczne nie przekreśla możliwości stosowania wspomnianego wyżej przepisu, tj. możliwość związania stron treścią umowy z pominięciem niedozwolonego postanowienia. Podkreśla się wyraźnie, że „konsument wymaga (…) ochrony przed postanowieniami ubocznymi, które w chwili przystąpienia do umowy mogą mu się wydawać mało istotne, a które, mimo dokonanej na pierwszy rzut oka oceny, stają się dla niego źródłem poważnych niedogodności. Wbrew pewnym wątpliwościom wysuwanym w doktrynie należy przyjąć, że uzależnienie głównego świadczenia pieniężnego od klauzuli waloryzacyjnej pozwala na kwalifikację tego postanowienia jako niejednoznacznego, a tym samym otwiera drogę do stosowania art. 3851.”. Interpretacja taka daje możliwość, zgodnie z brzmieniem art. 3851 ust. 2 KC, utrzymania umowy kredytu w pozostałym zakresie. Usuwając uznaną za abuzywną klauzulę odnoszącą się do ustalania wysokości zobowiązania w oparciu o kurs waluty wynikający z tabeli publikowanej przez dany bank i zastępując ją miernikiem opartym na średnim kursie waluty ustalanym przez Narodowy Bank Polski. Pomysł taki znalazł nawet poparcie w orzecznictwie, gdzie sąd uzasadnił swoje stanowisko per analogiam do treści art. 41 ustawy z dnia 28 kwietnia 1936 r. – Prawo wekslowe. Na jedno z istotniejszych rozstrzygnięć w tym sporze będziemy musieli jednak jeszcze poczekać, a czas pokaże kto w starciu na linii kredytobiorca a banki będzie ostatecznym wygranym? 

Autor: dr Rafał Chybiński

Ochrona depozytów gwarantowana przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, a przymusowa restrukturyzacja banku

Zgodnie z treścią art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Ponadto własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. W ust. 3 tegoż artykułu zostało zapisane, że własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Oznacza to, że Konstytucja RP uznaje pewne ograniczenia własności za dopuszczalne, potwierdzając tym samym powszechnie znaną dziś prawdę, iż własność nie jest prawem absolutnym. Ponadto, co trzeba wyraźnie podkreślić, pole ingerencji Państwa w sferę prawa własności jest dziś coraz szersze, czego doskonałym przykładem może być instytucja przymusowej restrukturyzacji. Czy praktyka funkcjonowania tejże instytucji oznacza, że w razie pogarszania się kondycji finansowej konkretnego banku nasze środki mogą zostać przeznaczone na pokrycie kosztów przymusowej restrukturyzacji? Warto zatem zadać sobie pytanie o zakres realnej konstytucyjnej ochrony własności, zwłaszcza wobec ograniczonej ochrony depozytów gwarantowanej przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Zgodnie z treścią art. 24 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji (dalej: BankFundU) w przypadku banków lub oddziału banku zagranicznego objętych obowiązkowym systemem gwarantowania depozytów środki jak:

zostają w całości objęte ochroną gwarancyjną do wysokości równowartości w złotych 100 000 euro. Podkreślić należy, iż do obliczenia wartości euro w złotych przyjmuje się kurs średni z dnia spełnienia warunku gwarancji, ogłaszany przez Narodowy Bank Polski. Przedmiotem ochrony gwarancyjnej jest zatem wierzytelność deponenta w wysokości odpowiadającej środkom gwarantowanym, w związku z którą z dniem spełnienia warunku gwarancji nabywa on w stosunku do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego uprawnienie do świadczenia pieniężnego, które jest płatne w terminie 7 dni roboczych od dnia spełnienia warunku gwarancji. Kluczowe dla omawianego zagadnienia staje się tutaj jednak pojęcie „spełnienia warunku gwarancji”. Zgodnie z treścią art. 2 pkt 10 BankFundU dniem spełnienia warunku gwarancji w przypadku banku jest dzień zawieszenia działalności banku wskazany w decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, o której mowa w art. 158 ust. 1 lub 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe i ustanowienia zarządu komisarycznego, o ile nie został on ustanowiony wcześniej, oraz wystąpienia do właściwego sądu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości lub dzień wystąpienia przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do właściwego sądu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości podmiotu rezydualnego.

W praktyce oznacza to, że ograniczona kwotowo ochrona depozytów gwarantowana przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny występuje tylko w dwóch przypadkach. Po pierwsze w sytuacji, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego, w ścisłym porozumieniu z Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, decyduje się na wystąpienie do właściwego sądu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości banku zagrożonego upadłością. Po drugie, gdy w przypadku zastosowania instrumentów przymusowej restrukturyzacji (przejęcia przedsiębiorstwa bądź instytucji pomostowej) nie dojdzie do zbycia podmiotu w restrukturyzacji albo zastosowanie tych instrumentów nie będzie w ogóle możliwe. Zatem a contrario w sytuacji wydania na podstawie art. 101 ust. 7 BankFundU przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny decyzji o wszczęciu wobec banku przymusowej restrukturyzacji albo decyzji o umorzeniu lub konwersji instrumentów kapitałowych lub zobowiązań kwalifikowalnych nie dochodzi do spełnienia warunku gwarancji. Tym samym deponenci, którzy zgromadzili na rachunku bankowym kwotę przekraczającą 100 000 euro lub jej równowartość nie zostają pozbawieni środków powyżej kwoty gwarantowanej przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ponieważ, co do zasady, pozostają one na rachunku bankowym, natomiast w miejsce restrukturyzowanego banku w zakresie praw majątkowych i zobowiązań wchodzi podmiot przejmujący bądź instytucja pomostowa. Środki te pozostają zatem do dyspozycji deponenta, zmienia się wyłącznie podmiot prowadzący rachunek bankow

Autor: dr Rafał Chybiński

Wymagalne zobowiązania powstałe na gruncie art. 299 k.s.h. a możliwość ich umorzenia w upadłości konsumenckiej

Prowadzenie działalności gospodarczej w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Polsce od lat zyskuje na popularności. Z roku na rok widoczna jest tendencja wzrostowa, jeżeli chodzi o liczbę spółek z o.o. zarejestrowanych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Za atrakcyjnością i przewagą tej formy działalności przemawia przede wszystkim zlokalizowanie odpowiedzialności za zobowiązania spółki w jej kapitale i co do zasady wyłączenie wspólników od odpowiedzialności ich majątkiem osobistym. Jednak jak każda działalność człowieka, również ta wykonywana w formie spółki z o.o. wiąże się z ryzykiem. Bankructwo podmiotu gospodarczego częstokroć pociąga za sobą upadek osób kierujących przedsiębiorstwem, powodując ich niewypłacalność, w szczególności w małych i średnich spółkach z o.o., w których struktura właścicielska jest tożsama ze strukturą zarządczą. Znamienne jest, że zobowiązania powstałe na gruncie art. 299 k.s.h. są ściśle związane z działalnością danej osoby prawnej, a w konsekwencji tego wierzycielami w stosunku do byłego członka zarządu są najczęściej inne podmioty gospodarcze, które również winny wkalkulowywać ryzyko niewypłacalności kontrahentów w działalność kierowanego przedsiębiorstwa. Implikuje to postawienie następującego pytania: czy wymagalne należności zasądzone od dłużnika na podstawie art. 299 k.s.h. mieszczą się w katalogu należności z tytułu obowiązku naprawienia szkody, w związku z czym zgodnie z dyspozycją art. 49121 ust. 2 PrUp nie mogą ulec umorzeniu w postępowaniu upadłościowym prowadzonym wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej? Spór o charakter prawny odpowiedzialności członków zarządu z art. 299 k.s.h. ma niebagatelne konsekwencje faktyczne i prawne, gdyż zakwalifikowanie bądź też nie, należności z art. 299 k.s.h., jako należności z tytułu obowiązku naprawienia szkody, rzutuje na możliwość umorzenia tych zobowiązań w ramach upadłości konsumenckiej.

J. Podczaszy, Wymagalne zobowiązania powstałe na gruncie art. 299 k.s.h. a możliwość ich umorzenia w upadłości konsumenckiej, „Doradca restrukturyzacyjny”, Nr 30, 4/2022, ISSN 2450-1956.

Wesołych Świąt

Czy w 2023 roku będziemy mieli do czynienia z większą liczbą przymusowych przejęć banków?

Bank PKO BP zaprezentował niedawno swoją strategię na lata 2023-2025. Oczywiście, co podkreśla pełniący obowiązki prezesa Paweł Gruza, zasadniczym celem banku ma pozostać rozwój organiczny oraz kontynuacja polityki dywidendowej. Uwagę zwraca jednak zawarcie w strategii planu ewentualnych przejęć banków funkcjonujących na terytorium RP[1]. Można zatem postawić zasadnicze pytanie - czy plan ewentualnych przejęć, abstrahując od wystąpienia nadzwyczajnych zdarzeń pogarszających kondycję finansową konkretnego banku, jest w praktyce możliwy do realizacji? Biorąc pod uwagę aktualny stan prawny oraz fakt wprowadzenia w 2016 roku do polskiego porządku prawnego instytucji przymusowej restrukturyzacji należy na tak postawione pytanie odpowiedzieć twierdząco. Obserwując niedawne wydarzenia związane z restrukturyzacją Idea Banku oraz Getin Noble Banku można jednak odnieść wrażenie, że przejmowane są wyłącznie banki znajdujące się na progu upadłości. Czy zatem przesłanki umożliwiające Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu wydanie decyzji o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji i zastosowanie jednego z jej instrumentów zostały skonstruowane w oparciu o ekonomicznie weryfikowalne wskaźniki i uniemożliwiają jakiekolwiek nadużycia ze strony organów? Warto zatem przyjrzeć się treści poszczególnych przepisów.

Zgodnie z treścią art. 101 ust. 7 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji (dalej: BankFundU) Bankowy Fundusz Gwarancyjny wydaje decyzję o wszczęciu wobec banku przymusowej restrukturyzacji w przypadku łącznego spełnienia określonych w ustawie warunków. Pierwszym z nich będzie pojawienie się w banku stanu zagrożenia upadłością. Stan ten, o czym stanowi bezpośrednio art. 101 ust. 3 BankFundU, zachodzi w sytuacji wystąpienia chociażby jednej z następujących okoliczności:

Warto w tym miejscu przyjrzeć się w szczególności treści drugiej i trzeciej okoliczności, które uprawniają organ przymusowej restrukturyzacji do uznania banku za zagrożony upadłością. O ile pierwsze ich człony „aktywa nie wystarczają na zaspokojenie (…)” oraz „bank nie reguluje swoich wymagalnych zobowiązań (…)” nie wzbudzają tak dużych wątpliwości, o tyle istotny problem stanowi treść następująca po alternatywie rozłącznej. W dwóch przypadkach ustawodawca posługuje się bowiem określeniem występują przesłanki uznania, że aktywa banku nie wystarczą na zaspokojenie jego zobowiązań/bank nie będzie regulował wymagalnych zobowiązań”. Zastanawiać może jakiego rodzaju przesłanki uznania muszą wystąpić, aby Bankowy Fundusz Gwarancyjny uznał bank za zagrożony upadłością. Ustawa nie udziela odpowiedzi na tak postawione pytanie. Można stwierdzić zatem, że w praktyce to od niemalże nieskrępowanego uznania organu przymusowej restrukturyzacji zależy, czy takowe przesłanki wystąpiły. Biorąc jednak pod uwagę znaczenie omawianego tu problemu, którym jest zapewnienie stabilności całego sektora finansowego oraz ewentualne skutki dla bezpieczeństwa środków deponowanych na rachunkach bankowych trudno zgodzić się z tak dużą swobodą w tworzeniu warunków prawnych umożliwiających stosowanie daleko idących środków przymusowej restrukturyzacji.

Należy przypomnieć, że ustawodawca w momencie konstruowania standardów kapitałowych (art. 128 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, dalej: PrBank), okoliczności obligujących do wdrożenia planu naprawy czy mierzenia poziomu ekspozycji na ryzyko (art. 142 PrBank) posługuje się wyjątkowo dokładnymi, dającymi się zmierzyć w sposób ekonomiczny przesłankami. Warto wyraźnie zaznaczyć, że w miejscach, gdzie prawodawca staje się nazbyt ogólny, wykorzystując pojęcia wieloznaczne czy też terminy, których każdorazowa interpretacja może prowadzić do całkiem przeciwstawnych rozumowań, jak np. „sprawiedliwość” zostawia organom stosującym prawo wyjątkowo szeroką furtkę do ewentualnych nadużyć. Oczywiście w analizowanym kontekście możemy mówić o pewnym odwrocie ideologicznym ustawodawcy, który z kapitalistycznego oligarchy przesuwa swoją orientację w kierunku „zwykłych” obywateli i chroni ich przed nieodpowiedzialnością wielkich banków. W mojej ocenie jest to wyłącznie zabieg czysto populistyczny, a możliwość bezpodstawnej nacjonalizacji jakichkolwiek przedsiębiorstw powinna budzić w obywatelach głosy sprzeciwu.

Na koniec warto również zwrócić uwagę na aspekt sądowej kontroli decyzji o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji. Zgodnie z art. 103 ust. 5 BankFundU rada nadzorcza banku w restrukturyzacji może wnieść skargę do sądu administracyjnego w terminie 7 dni od dnia doręczenia uzasadnienia decyzji temu podmiotowi. Uprawnienie to przysługuje także każdemu, kogo interes prawny został decyzją naruszony. Skargę wnosi się za pośrednictwem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który następnie przekazuje ją do sądu administracyjnego w ciągu 14 dni wraz z kompletną dokumentacją sprawy oraz odpowiedzią na skargę. W tym miejscu należy jednak podnieść dwa zasadnicze zarzuty wobec takiego rozwiązania ustawodawcy. Po pierwsze sądowa kontrola decyzji o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji ogranicza się wyłącznie do oceny jej zgodności z prawem. Zatem w praktyce sąd będzie badał wyłącznie prawidłowość jej wydania, a nie zasadność w aspekcie ekonomicznym. Drugim zarzutem jest przydzielenie tego rodzaju spraw właśnie sądom administracyjnym. Warto przypomnieć, że na co dzień sprawy z zakresu upadłości i restrukturyzacji są rozpoznawane przez sekcje upadłościowe i restrukturyzacyjne. Ze względu na ich skomplikowany charakter ustawodawca zdecydował się bowiem utworzyć wyspecjalizowany sąd rozstrzygający problemy wyłącznie z tejże tematyki. Biorąc pod uwagę powyższe trudno zrozumieć celowość takiego rozwiązania.

Autor: dr Rafał Chybiński


[1]https://businessinsider.com.pl/finanse/przejecia-dla-pko-bp-to-tylko-opcja-glownym-celem-wzrost-organiczny/q2py39w (dostęp: 20.12.2022).

[2] Okoliczności zostały odpowiednio zmodyfikowane na potrzeby lepszego zrozumienia zagadnienia. Zawężono zakresu zastosowania normy prawnej do banków. W oryginalnej treści przepisu zamiast „bank” występuje określenie „podmiot”.

Gratulujemy Aleksandrze Lenartowicz

Z przyjemnością informujemy, iż Aleksandra Lenartowicz oficjalnie rozpoczęła dziś kolejny etap doskonalenia zawodowego. Dołożymy wszelkich starań, aby w przyszłości uzyskała pełne uprawnienia do wykonywania zawodu radcy prawnego, a w trakcie odbywania aplikacji będziemy wspierać ją wiedzą i doświadczeniem. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

Rewolucyjne zmiany w ustawie o obligacjach – szansa czy zagrożenie dla banków?

W dobie narastającego kryzysu w sektorze bankowym możemy wkrótce mieć do czynienia z zasadniczymi przekształceniami w sferze struktury kapitałowej banków. Zgodnie z treścią art. 126 prawa bankowego banki są obowiązane posiadać fundusze własne, rozumiane jako suma kapitału Tier I oraz Tier II, dostosowane do rozmiaru prowadzonej działalności. Podkreślić należy, że na kapitał Tier I składa się suma kapitału podstawowego Tier I oraz kapitału dodatkowego Tier I. Jednak w aktualnym stanie prawnym banki mają możliwość zaliczania poszczególnych pozycji jedynie do kapitału podstawowego Tier I oraz kapitału Tier II, ponieważ żadne papiery wartościowe nie spełniają wymogów określonych przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 575/2013 z dnia 26 czerwca 2013 r. w sprawie wymogów ostrożnościowych dla instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych, zmieniające rozporządzenie (UE) nr 648/2012 umożliwiających zaliczenie ich do kapitału dodatkowego Tier I. Stan ten może ulec wkrótce zmianie. 

Zgodnie z treścią projektu ustawy o zmianie ustawy o obligacjach oraz niektórych innych ustaw, znajdującym się aktualnie na etapie rozpatrywania przez Komisję Prawniczą, banki będą miały możliwość emitowania obligacji nowego typu, a tym samym rozszerzenia zakresu funduszy własnych o pozycje, które można zakwalifikować w ramach kapitału dodatkowego Tier I. Dostrzeżone tu zagadnienie związane z kwalifikacją jest jednak wieloaspektowe. Procedowane przepisy regulujące instrumenty, które mogą zostać zaliczone do kapitału dodatkowego Tier I nakładają szereg wymogów prawnych, wśród których można wyróżnić warunek, aby z chwilą wystąpienia zdarzenia inicjującego dokonano trwałego lub tymczasowego odpisu obniżającego wartość kwoty głównej instrumentów lub zamiany tych instrumentów na instrumenty w kapitale podstawowym Tier I. Ponadto w projekcie przewiduje się dodatkowo wprowadzenie następujących wymogów:

• minimalnej wartości nominalnej obligacji kapitałowej, która nie może być niższa niż 100 000 euro albo równowartość tej kwoty wyrażona w innej walucie. Zgodnie z zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego wartość ta ma stanowić swoistą barierę dla ewentualnych inwestorów indywidualnych, którzy mogą nie ocenić właściwie ryzyka związanego z nabyciem tego rodzaju obligacji;

• uprawnienie zarządu emitenta obligacji kapitałowej do umorzenia, w drodze uchwały, wszystkich odsetek albo odsetek za dany okres odsetkowy albo wstrzymać ich wypłatę na czas nieoznaczony z zastrzeżeniem, że umorzenie poszczególnych odsetek lub wstrzymanie ich wypłaty nie stanowi niewykonania, nienależytego wykonania zobowiązania lub zwłoki w wykonaniu zobowiązania przez emitenta obligacji kapitałowych;

• obowiązku umorzenia w formie odpisu trwałego albo odpisu tymczasowego obniżającego wartość nominalną obligacji kapitałowej w całości lub w części lub zamiany obligacji kapitałowych na akcje w momencie wystąpienia wspomnianego już zdarzenia inicjującego.

Wszystkie wymienione wyżej wymogi mają na celu dostosowanie omawianego tu nowego typu obligacji do wymogów wynikających z pakietu CRD/CRR. Pakiet ten określa nową strukturę kapitałów banków, doprecyzowując jednocześnie cechy, jakie muszą posiadać poszczególne typy instrumentów w celu zakwalifikowania ich do poszczególnej kategorii kapitału w ramach funduszy własnych. Nowe rodzaje instrumentów kapitałowych będą stanowiły twory pośrednie między kapitałem własnym a długiem, a ich charakter będzie uzależniony od sytuacji finansowej emitenta. W przypadku dobrej kondycji hybrydy przyjmują cechy długu (np. możliwość ich wykupu przez emitenta), inaczej natomiast w przypadku pogarszającej się sytuacji finansowej. Wówczas instrumenty te przybierają postać kapitału własnego (zostają konwertowane na akcje) lub podlegają umorzeniu. Opisane tu cechy mogą stanowić o niezwykle dużym ryzyku, głównie dla inwestorów, którzy kojarzą termin „obligacje” z obligacjami skarbowymi. Jednak w tekście projektu przewidziano zastrzeżenie, że obligacje kapitałowe (hybrydowe papiery wartościowe) mogą być oferowane wyłącznie klientom profesjonalnym, co może pozornie niwelować problem niewłaściwej oceny ryzyka inwestycyjnego. 

Na ostateczne skutki wprowadzenia do polskiego porządku prawnego możliwości emitowania tzw. hybryd trzeba będzie jeszcze poczekać. Jednak już w tym momencie można pokusić się o prognozowanie możliwych konsekwencji, które warto ująć z dwóch perspektyw. Z jednej strony banki będą, zgodnie z projektowanym założeniem, posiadały odpowiednie zaplecze kapitałowe, pozwalające w sposób najbardziej optymalny przeprowadzić ewentualną przymusową restrukturyzację, realizując tym samym cel określony w dyrektywie BRRD w postaci przerzucenia jej kosztów na akcjonariuszy i wierzycieli. Patrząc na zagadnienie z innej perspektywy dostrzegalne są także negatywne strony takiego rozwiązania. Po pierwsze pojawia się bowiem problem nadmiernego rozrastania się banków poszukujących finansowania m.in. na rynku kapitałowym. Trzeba podkreślić, że po 2008 roku było to jawną słabością europejskich banków inwestycyjnych, natomiast oparcie banków polskich na depozytach zadecydowało o ich odporności wobec rynkowego szoku. Truizmem jest stwierdzenie, że blokowanie kreacji podmiotów zbyt dużych by upaść stanowiło w założeniu główny cel strukturalnych przekształceń od 2008 roku. Jednak wraz ze zwiększeniem kosztów działalności bankowej, można spodziewać się również poszukiwania przez banki nowych źródeł przychodu, a co za tym idzie zwiększenia aktywności inwestycyjnej na rynku ryzykownych papierów wartościowych. Po drugie projekt ustawy o zmianie ustawy o obligacjach oraz niektórych innych ustaw zawęża krąg potencjalnych inwestorów do inwestorów profesjonalnych. Choć ograniczenia tego nie wyrażono wprost, to świadczyć ma o tym pośrednio jednostkowa wartość nominalna instrumentu ustalona na poziomie nie niższym niż 100 000 euro. Dodatkowo oznacza to konieczność poszukiwania przez banki potencjalnych inwestorów przede wszystkim na zagranicznym rynku kapitałowym. Nie jest tajemnicą, że aktualna kondycja polskiej gospodarki wpłynie na negatywną ocenę ryzyka związanego z inwestowaniem w papiery wartościowe emitowane przez rodzime banki. Wygeneruje to po ich stronie dodatkowy koszt, co może stanowić istotny problem dla wypłacalności małych i średnich banków.

Autor: dr Rafał Chybiński